metal pokryty emalią, nr inw. MOK(CH) 551
Zimna kawa lub zimna zupa z brukwi były nielicznymi posiłkami jakie otrzymywali więźniowie przetrzymywani na terenie niemieckiego obozu zagłady w Chełmnie. Szlama Ber Winer, przymusowy grabarz, który po ucieczce z obozu złożył obszerną relację w Konspiracyjnym Archiwum Getta Warszawy, wspomina o potęgującym cierpieniu spowodowanym nieludzką pracą i głodowymi racjami żywnościowymi:
„O pół do 8 wieczorem przyniesiono nam garnek niekraszonej, zimnej zupy z brukwi. Nie mogliśmy przełknąć jedzenia, tylko cicho i gorzko płakaliśmy. Po pół godzinie przyniesiono czarną, gorzką kawę i trochę z naszego chleba. I znowu z bólu i cierpienia nikt nie mógł jeść. Położyliśmy się na słomie, ale nikt nie mógł spać. Było zimno i nie mieliśmy żadnego przykrycia. Ktoś się odezwał: Kto wie, kogo z nas jutro zabraknie. W końcu straszliwie wycieńczeni, przytuliliśmy się do siebie. Ogarnął nas koszmarny sen, pełen majaczeń. Spaliśmy ok. 4 godz., potem z powodu zimna zerwaliśmy się, chodziliśmy w kółko po celi i rozmawialiśmy o okropnym losie, jaki nas czeka”.
Prezentowany obiekt pochodzi ze zbiorów Muzeum, na odwrocie sygnatura czajnika wskazująca na olkuską fabrykę naczyń emaliowanych.
